Ogarki to śmieci, czy jednak nie …

Ogarki to śmieci, czy jednak nie …
5 (100%) 1 vote

Pewnego dnia, przy porządkowaniu szpargałów jak to przed świętami bywa … babajaga wygrzebała kartonik, z można powiedzieć babskimi duperelami :mrgreen: (ciekawe czy dostanę reprymendę) i …. Co tu dużo gadać były tam pochowane pozostałości zużytych/wypalonych świec w postaci ogarów i szklanek po świecach.
Przypominam sobie, że kiedyś poprosiłem by ogarki zachowywać, nie wyrzucać, gdyż mogą stanowić rozpałkę do kominka. No i nazbierała się ich pewna ilość, gdyż lubimy klimat powstający przy zapalonej świecy. Dodatkowo może nie każdy zdaje sobie sprawę, ale płonące świece to doskonały filtr powietrza. Dlatego, że zapewniają spalanie różnych nie zawsze przyjemnych woni, mieszając powietrze w otoczeniu przez podgrzewanie. Niwelują też różne dymy itp.

Gdy zobaczyłem te wszystkie ogarki, a dokładnie jaką ilością dysponujemy, ogarnęła mnie myśl każdego sknery :mrgreen: przecież można je wtórnie użyć robiąc dodatkowe świece!!! Pierwsze co powiedziałem to: „cićka skąd wytrzasnąć knot!”, odpowiedź: „co znowu potrzebujesz?”, mówię „no knot do świecy”, odpowiedź „ahaaa … no to popatrz na allegro!!”  😆
No i tak uczyniłem.
Dysponując podstawowymi produktami do wykonania świecy, w moim przekonaniu naprawdę było by rozrzutnością nie wykonanie ich, z powodu wyrzucenia takiej ilości parafiny lub zużycia jej jako rozpałka. A przecież sporą ich ilość już tak zużyłem. Proszę popatrzcie sami:

 

Materiały do „budowy” świecy.

Odnalezienie potrzebnych knotów do świec w platformie handlowej nie było wyzwaniem. Bez trudu znalazłem oferentów z dużą różnorodnością tych produktów. I znowu przemówiło „sknerstwo”, przecież nie kupię torebki knotów w cenie 1,50pln i nie zapłacę za wysyłkę dychę lub więcej …

Bogata i atrakcyjna oferta pewnego sprzedawcy spowodowała, że zachęcony dokupiłem jeszcze:
⇒ barwniki do parafiny,
⇒ zapachy do parafiny,
⇒ zestawy różnorodnych knotów,
⇒ dodatkowy zapas parafiny.

Wszystko za przysłowiowe drobne  😉
Po bardzo sprawnej realizacji transakcji mój zestaw wyglądał już dość atrakcyjnie:


Teraz ogarki trzeba było przygotować. Zedrzeć z nich pozostałości folii, wydłubać resztki niedopalonych knotów i zabrudzeń, które pozostały w parafinie.


Kolejnie musiałem wymyślić sprawną metodę na przetopienie ogarków, by ładnie wypełniły przygotowane szklanki. Na pierwszy test zupełnie bezmyślnie wstawiłem przygotowaną próbkę do mikrofalówki  :mrgreen: – oczywistym jest, że ta metoda nie zdała egzaminu …
Następny pomysł – by roztopić ogarki w naczyniu na palniku gazowym odpadł w przedbiegach – za dużo ciapania i dodatkowo możliwość samozapłonu jak przy nadmiernie rozgrzanym oleju na patelni …
Pozostało więc do wyboru rozgrzanie – stopienie parafiny z pozostałości świec gorącym powietrzem. Do użycia były dostępne narzędzia: suszarka do włosów, opalarka elektryczna, i stacja lutownicza z Hot Air  😉  Zgadnijcie co wybrałem.

Pierwsze próby.

Prace wyglądały następująco:

 Pierwsze testy …

Dodałem kolejne kawałki …

 

Wosk z ogarów topił się ładnie i równomiernie, nawet w moim mniemaniu stosunkowo sprawnie.

 

Farbowanie i nadawanie zapachu.

Do parafiny Jakubi dodawał „okruchy” zakupionego pigmentu, a ja mieszałem aż do osiągnięcia pożądanego desenia.

Na tym zdjęciu ładnie prezentuje się otrzymany kolor. Dodatkowo widać cień, który udało się osiągnąć. Ponieważ parafina zaczynała już powoli tężeć w umiejscowieniu knota pomagałem sobie patyczkiem. Do tak roztopionego wosku dodałem około 40 kropel zakupionego olejku z aromatem.

W celu ustabilizowania pozycji knota, postanowiłem całość przestudzić, umieszczając szklankę w chłodnej wodzie.

 

 

Teraz gdy knot był już stabilny pozostało już tylko uzupełnić wosk do oczekiwanej ilości. Dobrałem sobie inny kolor by stworzyć kolejny cień.

 

W taki właśnie sposób zbudowaliśmy wraz z Jakubem naszą pierwszą ekskluzywną świecę.  😀

 

Kolejna produkcja.

Gdy pierwsze testy zostały już ukończone Jakub ochoczo zabrał się do pracy, zachęcony naszym sukcesem. Przygotował resztę ogarków, i podzielił je na mniejsze kawałki by szybciej się topiły.

 

 

 

Udało się przygotować dość sporą porcję „odpadu” do powtórnego użycia.

 

 

I ponownie kolejny etap został uwieczniony na fotografii:

 

 

 

Tym sposobem powstały trzy duże świece  😀 A my razem miło spędziliśmy czas kreatywnie majsterkując. Taka chwila aktywnego relaksu i oderwania się od codzienności. Polecam każdemu tą formę odpoczynku. Można się wyciszyć i zrelaksować.

Świece przygotowane zostały na okres świąteczny.
Powiem tak – podczas rozdrabniania pozostałości świec zwróciła moją uwagę ich konsystencja i niejednorodność. Materiał wyglądał jakby był prasowany z wiórów … Nasze świece są lite i pewno mają większą masę. Ciekawe jak będą się paliły  😉 czy równie efektownie i szybko.


Po świętach już wiem, że nasza produkcja jest niezła, świeca wypala się zdecydowanie wolniej. Niestety dodana ilość olejku – aromatu nie zapewniła intensywnego zapachu w otoczeniu aktywnej świecy. Kolejnym razem trzeba popróbować dodać więcej niż około 40 kropel.
Użyty knot nie zapewnił też całkowitego wypalania parafiny. W świecy wypalała się dziura o średnicy około 4cm (a może to sprawka szklanki chłodzącej parafinę?). Według sprzedawcy akcesoriów do świec grubość knota ma znaczący wpływ na to zjawisko. Kolejnym razem musimy użyć grubszego ze splotem większej ilości nitek, choćby do porównania. W przeciwnym wypadku tą samą parafinę będziemy przetwarzać jeszcze kilka razy  😛

Dostępne są następujące rodzaje knota:
Ø 1mm – 3×6 nitek
Ø 2mm –  3×9 nitek
Ø 3mm –  3×11 nitek
Ø 4mm –  3×18 nitek

Sprzedawca dodatkowo wyjaśnia:

Średnica jest podana orientacyjnie, proszę sugerować się ilością nitek, im większa ilość, tym większy płomień świecy.
Dla przykładu, do świecy standardowej o średnicy około 5-7cm stosujemy 27 nitek, czyli 3×9 nitek.

Share Button
Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

2 odpowiedzi na „Ogarki to śmieci, czy jednak nie …

  1. czytelnik mówi:

    Oczywiście, że ogarki to nie śmieci – jak mówi przysłowie, Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek 😀 Oczywiście sobie żartuję, nie jestem satanistą, tylko użytkownikiem testującym ten zajefajny edytor (no prawie, gdyż nie ma barw).
    A może by tak, zamiast kupować knot, zastosować jakiś zwykły sznurek, który powinien się znaleźć w domu?
    Wszakże samochód wiozący knot też zużywa paliwo. Ale może jednak auta przysługują się środowisku, dopalając średnio dobre składniki powietrza, podobnie jak zauważył Autor, iż robią to świeczki?
    Istotne jest jednak, aby taki samowolnie uczynion knot nie wydzielał oparów dziwnych, dymów, smrodów ani bąków!!!

    ogarnij
    ogarek

    ogarki
    ogarniam

    • kaktus mówi:

      Hee he bardzo oryginalny wpis 😀
      Knoty zazwyczaj robione są z sznurka konopnego, niestety nie miałem takiego w domu.

      Szkoda czytelniku, że nie zostawiłeś kontaktu do siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 − six =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.